środa, 7 lutego 2018

Recenzja Serialu: SHAMELESS

Recenzja została podzielona na 2 części. Pierwsza jest ogólna, dla tych którzy nigdy serialu nie oglądali, a druga to moje przemyślenia dotyczące sezonu 8, który właśnie się skończył--> pojawiają się małe spoilery z tego sezonu.

Rodzina Gallagherów mieszka w biednej dzielnicy Chicago. Ojciec alkoholik. który życie poświęcił na siedzenie w barach i szukanie pijackich przygód, niezbyt często bywa w domu., gdzie szóstka jego dzieci wychowywana przez najstarszą siostrę, sama musi radzić sobie z codziennymi problemami. To rodzina jakiej nigdzie indziej nie znajdziesz. Chaos, szaleństwo, ciągła walka z systemem czy ubóstwem na sposoby jakie by wam do głowy nie przyszły. Nie brakuje problemów, przygód, dramatów rodzinnych i przede wszystkim komedii. A jak potoczą się losy rodziny Gallagherów i z czym będą musieli się uporać, żeby wreszcie ich życie stało się chociaż odrobinę normalne?


Zaczęłam oglądać ten serial już dobre kilka lat temu i choć na początku byłam co do niego niepewna, to po kilku odcinkach bardzo się wciągnęłam. Z początku nie wiedziałam czy to coś dla mnie, bo nigdy wcześniej nie oglądałam czegoś o podobnej tematyce. Shameless jest bardzo oryginalnym serialem, który spodoba się wszystkim. Porusza poważne problemy w lekki sposób. Rozwiązuje sytuacje śmiesznie i czasem niedorzecznie, a przy tym zostaje realistyczny. 
Każdy sezon ma 12 odcinków, a w każdym na bohaterów czekają nowe niespodzianki i przeszkody. Wątek główny jest bardzo obszerny, ale łatwo się w tym połapać. Rozbudowany jest bowiem do każdego członka rodziny Gallagherów i kilku innych postaci. 
Fabuła jest lekka i przyjemna w odbiorze. 
Bohaterowie są naprawdę świetnie wykreowani. Aktorzy zrobili kawał dobrej roboty. Każdy ma własny charakter i zostało to idealnie ukazane. 
Jedną z głównych ról gra Emmy Rossum, 31-letnia aktorka/piosenkarka, która wydała kilka albumów i zagrała w kilkunastu filmach/musicalach/serialach. Widziałam ją np. w "Posejdonie" czy "Upiorze w Operze", ale według mnie w Shameless zagrała najlepiej i jest to rola dla niej. Oprócz niej grają tu aktorzy tacy jak: Cameron Monaghan. którego możecie kojarzyć z Gotham, czy z filmu "Dawca pamięci", oraz William H. Macy, który zagrał w np. Parku Jurajskim 2. 
Serial jest dynamiczny co zostało podkreślone dobrze dobraną muzyką. Zaskakuje oglądającego na każdym kroku. 

Sezon 8 naprawdę świetnie mi się oglądało. Chociaż odcinki były co tydzień, zleciało tak szybko, że kiedy w zeszłym tygodniu odznaczyłam na TV time, że obejrzałam ostatni odcinek, nie mogłam w to uwierzyć. Bardzo niecierpliwie czekałam na ten sezon, tak jak teraz niecierpliwie czekam na kolejny i szczerze mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam. Już od pierwszej sceny pierwszego odcinka wiedziałam, że ten sezon będzie niesamowity. Nie myliłam się. 
Bohaterowie znaleźli się w zupełnie innej sytuacji niż do tej pory, co było miłą odmianą. Uwielbiam to, że mimo upływu sezonów i zmian w życiach bohaterów, oni zostają tacy sami, jakich pokochałam na początku. Epickie sceny z Frankiem w roli głównej chyba wygrały, chociaż "Jezus Gej" też był świetny. Mimo że współczułam Fionie, że została tak wykiwana, to bardzo mnie to bawiło, w przeciwieństwie  do historii Carla. Kassidie zdecydowanie była najbardziej denerwującą postacią i chociaż z początku mnie to bawiło, potem przybrało to takiego obrotu, że kiedy tylko ją widziałam miałam silną ochotę urwać jej łeb. 
O dziwo Debbie tym razem była w porządku, czego się nie spodziewałam bo denerwowała mnie przez ostatnie 2 sezony. 
Reszta bohaterów miała naprawdę śmieszne i ciekawe przygody w tych 12-stu ostatnich odcinkach. 
Uwielbiam Svetlane, a w tym sezonie przeszła samą siebie, szczególnie w dwóch ostatnich odcinkach, dlatego też jest mi bardzo przykro, że aktorka, która ją gra Isidora Goreshter odchodzi i nie będzie jej w przyszłym sezonie. 
Podsumowując sezon 8 był pełen wrażeń i przeszedł sam siebie. Uwielbiam każdy odcinek i historie wszystkich bohaterów. Ostatni odcinek byl genialny. Świetny finał! 

Piszcie czy oglądacie Shameless i jakie są wasze przemyślenia na temat tego serialu? Jak podobał wam się 8 sezon? 
Możecie pisać też jakie seriale mi polecacie i jakich recenzje chcielibyście zobaczyć. Zachęcam tez do obserwowania mnie na TV Time. Obserwuję każdego. Miłego dnia i do zobaczenia w piątek. ;) 

niedziela, 4 lutego 2018

Serialowe Podsumowanie Stycznia






Hej! Czy wam też styczeń minął tak szybko jak mnie?
Minął szybko, ale na szczęście zdążyłam obejrzeć kilka seriali. Jest to moje pierwsze podsumowanie serialowe i ogólnie mój pierwszy post o tej tematyce, więc napiszcie czy chcecie tego więcej. Może serialowe recenzje? Bardzo chętnie za to się zabiorę bo na temat seriali, to jak na temat książek, mogę mówić non stop! 


  • The Flash                       81 odcinków 
  • Skins                              16 odcinków 
  • New Girl                        55 odcinków 
  • Narcos                            9 odcinków 
  • Riverdale                        2 odcinki 
  • Sposób na morderstwo   2 odcinki 
  • Supergirl                         3 odcinki 
  • Beyond                           3 odcinki 
  • American Crime Story   2 odcinki 
  • Arrow                             2 odcinki 
  • Shameless                      5 odcinków 
  • Wikingowie                   4 odcinki 
  • Gra o Tron                     1 odcinek 


Styczeń zaczęłam z The Flash. Już od jakiegoś czasu chciałam go obejrzeć, ale dopiero w tym roku znalazłam na to czas. Tak się wciągnęłam, że przez pierwsze 2 tygodnie miesiąca, nadrobiłam 3,5 sezonu i aktualnie oglądam go na bieżąco. 
The Flash opowiada o chłopaku, Berrym, który wiódł zwyczajne życie. Powodowany morderstwem matki, którego był światkiem, podejmuje pracę w policji. Jednak pewnego dnia wszystko staje na głowie, kiedy wybucha laboratorium, a Berry otrzymuje niesamowity dar. 

Po długiej przerwie od tego serialu, skończyłam go. Trzy sezony minęły w mgnieniu oka i chociaż serial ostatni odcinek wyemitował kilka lat temu, wciąż jest aktualny. 
Skins to historia kilku grup przyjaciół, którzy mieszkając w niezbyt dobrej dzielnicy Londynu mają przygody, których nie da się zapomnieć. Szalone, przerażające, smutne czy zabawne sceny, jeśli tego szukacie, to właśnie znaleźliście.

W tym miesiącu zaczęłam kolejny serial, którego 3 pierwsze odcinki obejrzałam wieki temu. Serial komediowy, który naprawdę rozbawia mnie w każdym odcinku. 
New Girl to serial o grupce współlokatorów/przyjaciół, którzy mają dość nietypowe spojrzenie na świat, przez co wynika wiele zabawnych sytuacji. Według mnie pomysł jest unowocześnieniem Friends, ale historia i bohaterowie są niepowtarzalni.

Jednym z moich celów na 2018 jest nauczyć się hiszpańskiego, przynajmniej tak żebym potrafiła dogadać się z kimś na ulicy. Właśnie dlatego powróciłam do Narcos i jedyne czego żałuję to to, że nie zrobiłam tego wcześniej. 
Historia kolumbijskiego narko-bosa. 

 W styczniu na antenę powróciło mnóstwo wspaniałych seriali. Jednym z nich jest Riverdale, które pewnie każdy z was kojarzy. 
Riverdale to historia miasteczka, w którym doszło do okropnego morderstwa, które wstrząsnęło wszystkimi i na zawsze zmieniło spokojne życie mieszkańców. 

How to get away with murder, czyli Sposób na morderstwo. Jedyny serial, który aż tak bardzo stresuje mnie za każdym razem, kiedy go oglądam czy o nim myślę. 
Na studiach prawniczych na jednej z uczelni pracuje Annalise Keating. Prowadzi ona zajęcia, które nazwała Sposobem na morderstwo. Wybiera piątkę uczniów, którzy pomagają jej w kancelarii. Dziwnym trafem ich życie coraz bardziej się komplikuje i muszą wymyślić sposób na morderstwo, z którym są powiązani. 

Supergirl, to coś dla fanów superbohaterów, kosmitów, dużej ilości walki i akcji. 
Kara Denvers chociaż wychowała się na ziemi, tak naprawdę z niej nie pochodzi. Kuzynka Supermean'a, która pod wpływem impulsu postanawia wykorzystać swoje moce i pomagać innym, ale tym samym naraża siebie na ogromne niebezpieczeństwo ze strony wszechświata. 

Drugi sezon Beyond. Tego serialu nie można po prostu opisać trzeba go przeżyć samemu. 
Holden Matthews po kilkunastu latach wybudził się ze śpiączki. Jego ciało funkcjonowało kompletnie normalnie, tak jakby po prostu obudził się po strasznie długim śnie. Jego życie jednak zmieniło się całkowicie bo to co wydawało mu się po prostu wyobrażonym światem, który wykreował mózg na okres śpiączki, okazuje się prawdą. Chłopak odkrywa niesamowite moce, które są jego darem, ale i najgorszym zagrożeniem. 

Na kolejny sezon American Crime Story czekałam z niecierpliwością odkąd tylko skończyłam sezon pierwszy. Tym razem przedstawia nam historię morderstwa Gianniego Versace'ego. W niesamowity sposób ukazuje te historie i porusza przy tym ważne problemy, które niestety są aktualne do dziś, mam na myśli homofobię. Jest to jeden z moich ulubionych seriali i póki co, ten sezon również mnie nie zawiódł. 

Arrow opowiada o życiu Olivera Queena, który po 5 latach na bezludnej wyspie wraca do domu i zamierza walczyć o sprawiedliwość. 

Shameless, tylko jeśli to oglądasz to zrozumiesz. Serial o biednej, ale pomysłowej rodzinie z ojcem pijakiem i siostrą opiekującą się piątką młodszego rodzeństwa. Chaos i szaleństwo, za to kocham ten serial. 

Wikingowie to serial historyczny, który chwycił mnie za serce i nie chce wypuścić. Wierzenia, podróże, walki , czyli życie wikingów, takie proste, a tak niesamowite. 

Pierwszy miesiąc 2018 roku minął mi bardzo serialowo. Razem obejrzałam 185 odcinków.
Piszcie jakie seriale wy oglądaliście w tym miesiącu i czy oglądacie, któryś z wymienionych przeze mnie?




piątek, 2 lutego 2018

"DOM HADESA" Rick Riordan








Poprzednia misja nie pod wszystkimi względami poszła tak jak powinna. Hazel, Leo, Jason, Frank, Piper, Nico, Percy i Annabeth muszą ponosić tego konsekwencje. Są w kłopotach, jakich jeszcze nigdy nie mieli, a czeka na nich więcej problemów. Wróg jest coraz silniejszy, a ostateczna bitwa zbliża się wielkimi krokami. Czy bohaterowie stawią czoła przeciwnością losu? Czy uda im się dotrzeć do Wrót Śmierci? Czy dadzą radę pokonać nie tylko wrogą armię, a przede wszystkim potwory, które czają się w nich samych?

Bardzo długo mnie tu nie było, za co oczywiście przepraszam. Ale wracam, a moim pierwszym postem po przerwie, jest recenzja kolejnego tomu Olimpijskich Herosów. Za mną już czwarta, przedostatnia część i powiem tyle: co to była za książka!!
Po niesamowitym zakończeniu Znaku Ateny, od razu sięgnęłam po kolejny tom. Chociaż wolno czytałam tą powieść i to z długimi przerwami, to nie mam ani jednego złego słowa do powiedzenia na jej temat.
Książka porywa czytelnika w wir wydarzeń i sama momentami łapałam się na tym, że zapominałam, że jedynie ją czytam.
Od razu zostajemy wrzuceni w środek akcji, co bardzo mi się podobało. Wydaje się, że fabuła jest przewidywalna, bo jeśli ktoś czytał inne powieści Riordana, łatwo zauważy pewien schemat, którym autor się posługuje. Mimo tego, występuje tu tyle zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń, że nie można przestać czytać i zachwycać się tą historią.
Chociaż główny wątek jest prosty, to w powieści występuje tyle wątków pobocznych, że czytelnik nie może się nudzić. Nie znaczy to jednak, że książka oparta jest na wątkach pobocznych i rozterkach głównych bohaterów. To prawda, że jest tego dużo, ale mimo tego akcja cały czas pędzi do przodu. Wątki są świetnie wpasowane, tak, że nie spowalniają biegu historii.
Co do bohaterów, to z tomu na tom lubię ich coraz bardziej.
W tej części mieliśmy więcej okazji do poznania przemyśleń postaci nie tylko na temat misji, ale również przyjaciół, bogów, świata i samych siebie. Poznajemy każdego z nich z zupełnie innej strony, raz jako herosów, na których barkach spoczywają losy całego świata,a kiedy indziej jako nastolatków, którzy szukają siebie i staraja się zrozumieć innych.
Jeśli chodzi o potwory, to ich wątek również został rozwinięty.  Pojawia się duo nowych wrogów , z którymi walka nie jest taka prosta. Wraca jednak kilku starych przeciwników, co jest ciekawym urozmaiceniem: zobaczyć ich po raz kolejny, ale tym razem w innych okolicznościach. Nie tyczy się to jedynie potworów, bo w tej części ponownie spotykamy się z kilkoma pozytywnymi postaciami z przeszłości, których wątki prawdopodobnie będą kontynuowane w kolejnym tomie.
Zakończenie jest spokojne. Nie robi tak wielkiego wrażenia, jak te z poprzednich części, a to dlatego, że powieść kończy się tuz po docelowych wydarzeniach tego tomu, a nie w środku akcji. Znamy plany bohaterów co do kolejnych wydarzeń i jesteśmy w stanie przewidzieć od czego zacznie się kolejna część.
Myślę, że autor zrobił to specjalnie i popieram jego decyzję. W przypadku poprzednich tomów gwałtowne zakończenie było potrzebne, bo czytelnik wiedział, że to dopiero początek lub połowa historii, więc potrzebne było coś co utrzyma zainteresowanie nią. Teraz, kiedy jesteśmy już na finiszu, zachęcanie nie jest potrzebne. Wystarczyło zdradzić plan bohaterów, zeby czytelnik od razu sięgnął po kolejny tom.
Czuję, że w lutym Krew Olimpu, będzie pierwszą książk po którą sięgnę i kończąc tą serię będę niesamowicie usatysfakcjonowana.

Tytuł: Dom Hadesa 
Autor: Rick Riordan 
Seria: "Olimpijscy Herosi"tom 4
Ilość stron: 589

Moja ocena: 5/5 


niedziela, 20 sierpnia 2017

"NAWAŁNICA MIECZY:KREW I ZŁOTO" George R.R.Martin






Bez ani chwili wytchnienia, powracamy do świata pełnego tajemnic i niebezpieczeństw. Bohaterowie są narażeni na przeróżne przeszkody, ale przede wszystkim powinni bać się samych siebie i tego kim muszą się stać, żeby przeżyć Grę o Tron





Czwarty tom skończony! Coraz bardziej wierzę, że uda mi się w te wakacje przeczytać te cztery grube tomiszcza, które sobie zaplanowałam. 😊
Jeśli chodzi o tą część, to chyba nie muszę za dużo mówić, bo wszyscy wiemy co zaraz napiszę.
Tak jak w przypadku poprzedniego tomu czyli Nawałnicy Mieczy:Stal i Śnieg, powieść bardzo mi się podobała. 
Fabuła jest niesamowicie rozwinięta, a poszczególne wątki obszernie rozbudowane, co zresztą znane jest czytelnikowi już od tomu pierwszego. 
Główni bohaterowie są ci sami, choć pojawia się kilka nowych postaci, które zdecydowanie są warte uwagi. W kilku przypadkach akcja totalnie zmienia tory i dzięki temu autor daje nam szansę poznania danej postaci z innej strony. Niektóre wątki, które wydawały się już dawno zakończone, są poruszane na nowo w najmniej oczekiwanym momencie, co sprawia że jeszcze bardziej wciągasz się w czytanie. 
W tej części zauważyłam już drobne różnice pomiędzy książkami a serialem, szczególnie pod koniec powieści. W niektórych przypadkach są to różnice, które nie mają żadnego wpływu na rozwój historii, ale innym razem są to zmienione lub całkiem nowe wydarzenia, które ominięto w zekranizowanej wersji. Szczególnie te całkowicie pominięte w serialu momenty bardzo mi się spodobały. Szkoda, że nie wzięto ich pod uwagę podczas kręcenia, głównie też dlatego, że najprawdopodobniej mogą mieć znaczący wpływ na dalszy rozwój fabuły. 
Styl pisania autora wciąż jest bardzo dobry. Wciąga i interesuje czytelnika już po pierwszym zdaniu. 
Zakończenie było odrobinę konkretniejsze niż w tomie trzecim, ale wciąż wyczuwa się tą akcję, która czeka na czytelnika w następnym tomie. Mimo, że ciągle coś się dzieje i zdecydowanie w powieści nie brakuje krwawych, miłosnych czy mrożących krew w żyłach momentów, to i tak pod koniec możemy wyczuć, że w następnych tomach czeka nas coś o wiele  bardziej niesamowitego. Zaczyna się cisza przed burzą, która może zacząć się w każdej chwili. 
Dlatego tej części również daje 5/5 gwiazdek

czwartek, 3 sierpnia 2017

BOOK HAUL maj czerwiec lipiec


Hej! Dzisiaj przychodzę do was z Book Haulem. Pierwszy book haul na tym blogu i mniejmy nadzieję, że nie ostatni.
Tak zwlekałam i zwlekałam z napisaniem tego posta, że aż przybylo mi tyle książek, że jestem wręcz zmuszona go napisać.
Będzie to haul z trzech ostatnich miesięcy, bo w tym czasie przybyło do mnie sporo nowych powieści.


Na początku maja miałam urodziny, więc w prezencie dostalam kilka książek od najbliższych.
Od rodziców dostałam paczkę z MyBookBox, której Unboxing możecie znaleźć tutaj

Od przyjaciół natomiast dostałam ten cudowny zestaw książek J.K. Rowling, który mieliście już okazję jakiś czas temu widzieć na Instagramie.


Niecały tydzień po urodzinach wypadają moje imieniny, na które również otrzymałam książkę. Tym razem była to powieść, którą zdążyłam już przeczytać, ale nie posiadałam jej jeszcze na swojej biblioteczce, choć bardzo chciałam. Recenzja Metra 2033 jest już na moim blogu.

Kolejną książkę otrzymałam na dzień dziecka.








W czerwcu zamówiłam sobie paczkę z Bonito.pl w której przywędrowało do mnie kilka cudownych powieści.




Pod koniec miesiąca pozwoliłam sobie na jeszcze jeden zakup, tym razem jednak w sklepie stacjonarnym. 

W lipcu kopiłam jedną książkę, ale chyba to z niej najbardziej się cieszę. Jest to Cień Wiatru napisany po hiszpańsku. Kupiłam ją podczas moich wakacji w tym kraju. Jak wiecie uczę się hiszpańskiego, a czytanie książek w języku obcym jest świetną formą nauki. Wybralam tę a nie inną książkę, bo już ją czytałam i to drugi raz dość niedawno, bardzo ją lubię i w oryginale jest ona po hiszpańsku. Zastanawiałam się nad innymi powieściami, ale byłyby one jedynie przetłumaczone na ten język, więc skusiłam się na tą. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu i nie mogę się doczekać kiedy zabiorę się za jej czytanie. 
To wszystkie książki, które kupiłam w ostatnim czasie. W moje ręce wpadło też kilka nowych zakładek oraz cudowna poduszka z herbem Hogwartu. Po prostu nie mogłam wam tego nie pokazać. 
To już wszystko co kopiłam przez ostatnie 3 miesiące. Jestem bardzo zadowolona z każdej książki i oczywiście chciałabym jak najszybciej się za nie zabrać, ale jak zwykle brakuje mi czasu, nawet w wakacje. No cóż miejmy nadzieję, że sięgnę po którąś z tych powieści w niedalekiej przyszłości. 😉

poniedziałek, 31 lipca 2017

"NAWAŁNICA MIECZY:STAL I ŚNIEG" George R.R.Martin

Mało kto pozostaje w zamkach, kiedy nadchodzi zima. 
Jaime Lannister i Brienne z Tarthu podążają ku wolności Sansy i Aryi Stark. Ścigani przez wszystkich próbują dotrzeć do Królewskiej Przystani. 
Bran wciąż wędruje niesiony przez Hodora, ku trójokiej wronie. 
Arya przebywa długą i ciężką drogę starając się wrócić do matki. 
Kathleen Stark z całych sił wspiera Roba, który jako Król Północy ciągle bierze udział w bitwach. Jest jednak wystawiona na wiele prób wiary w samą siebie, jak i w przyszłość jej rodu. 
Sansa nadal jako zakładniczka Lannisterów przeżywa koszmar. Kiedy tylko pojawia się nadzieja na ratunek dziewczyna momentalnie ją traci i to nie bez powodu. 
Daenerys podbija serca ludzi tak jak nowe ziemie i zdobywa coraz większą armię, przygotowując się do powrotu na tron ojca. 
Na murze jak i po za nim toczy się zupełnie inna wojna. Wojna z dzikimi, jak i z czymś o wiele gorszym. 
Jakie trudności muszą pokonać bohaterowie, aby przeżyć? Kto jest największym zagrożeniem i dla kogo? Kto umrze, a kto pozostanie przy życiu? Kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem? 

Jestem ogromną fanką serialu, z którym jestem na bieżąco, więc rzecz jasna z grubsza wiedziałam co wydarzy się w tej powieści. To jednak serial skłonił mnie do przeczytania tej serii i jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo książki są tak samo, jak nie bardziej wspaniałe. 
Są drobne różnice między książką, a jej serialową ekranizacją, ale jak do tej pory nie miało to tak ogromnego wpływu na rozwój fabuły. 
Właściwie podczas czytania tej jak i poprzednich części, byłam bardzo przejęta i czytałam z zapartym tchem, bo mimo, że oglądałam sezony oparte na tych tomach, to było to na tyle dawno, że nie pamiętałam zbyt wielu szczegółów, a do tego dochodzą te drobne różnice, między jednym a drugim i genialny styl pisania autora. 
Nie chcę za bardzo opowiadać o fabule, bo i tak uważam, że trochę za dużo napisałam w opisie powyżej. Mimo to o bohaterach mogę mówić bez końca, bez większych spojlerów. 
Tak jak w poprzednich tomach, powieść jest pisana z wielu perspektyw. Jeden rozdział jest o Jonie Snow, inny o Tyrionie Lannisterz lub jeszcze kimś innym. 
Jest to napisane w taki sposób i postacie, które są głównymi bohaterami danych rozdziałów są tak świetnie dobrane, że ten podział jest jedynie zaletą. 
W tej serii nie ma chyba postaci, której bym nie lubiła. Oczywiście mam kilka które lubię trochę bardziej od innych, ale nie mam żadnej za którą bym nie przepadała. 
Historia non stop się rozwija, a akcja ani na moment nie zwalnia, nawet jeśli czytelnikowi przez moment może się tak wydawać. 
Fabuła jak i bohaterowie jest świetnie wykreowana i choć na początku serii wydawała mi się bardzo poplątana, teraz jest logiczna i łatwo zorientować się kto o czym mówi. Nie tyczy się to jednak historii, a bardziej świata w którym ona się toczy. Multum nazwisk, tytułów, wysp i zamków, ale po pewnym czasie przestajemy dziwić się bohaterom jak oni mogą to zapamiętać i rozróżnić, bo sami zaczynamy to robić. 
Jeśli chodzi o wydarzenia i akcję, która dzieje się w tej powieści, to słowo masakra po części odda ten klimat. 
Wszystko jest skomplikowane w bardzo polityczny sposób. Czytelnik wie o co chodzi i na myśl przychodzi tysiąc rozwiązań danej sytuacji, niestety zawsze na drodze stoi godność rodu, pieniądze lub władza. 
Powieść kończy się w momencie, który mówi, że nie możesz nie przeczytać kolejnego tomu, dlatego ja od razu sięgnęłam po następną część. 
A tym czasem Nawałnica Miecz: Stal i Śnieg otrzymuje ode mnie 5/5 gwiazdek

czwartek, 27 lipca 2017

"METRO 2035" Dmitry Glukhovsky



Artem nie rezygnuje z wychodzenia na powierzchnię. Jest przekonany, że popełnił ogromny błąd skazując Czarnych na śmierć. Szuka innego sposobu na ocalenie ludzi żyjących w metrze. Wciąż ma nadzieję, że oprócz nich komuś jeszcze udało się przeżyć. Marzy o powrocie na powierzchnię i ryzykując własne życie robi wszystko, aby marzenia stały się prawdą. Jednak jak na złość, jest w tym wszystkim sam, a ludzie mają go za wariata. 

Czy mimo braku wsparcia bohaterowi uda się osiągnąć cel? Czy oprócz metra ktoś jeszcze ocalał? Czy ludzkość powróci na powierzchnię? I co tak na prawdę kryją ciemne korytarze i stacje metra...?


Trzeci i ostatni tom trylogii już za mną. Nie wiem czy mam się cieszyć czy rozpaczać, bo jestem pewna, że będę tęskniła za tym niezwykłym światem i jego bohaterami. 
Styl pisania autora, choć na początku pierwszego tomu wydał mi się nietypowy i do końca nie byłam co do niego przekonana, z czasem sprawił, że to w dużej mierze dzięki niemu tak bardzo wciągnęłam się w te historię. 
W tej części głównym bohaterem ponownie jest Artem. Jego życie jednak bardzo się zmieniło od czasu tomu pierwszego. Od tamtej pory minęły 2 lata więc bohater również trochę się zmienił, ale nie wpłynęło to na mój stosunek do niego. Wciąż bardzo go lubiłam i popierałam jego decyzje. 
Oprócz Artema pojawiają się też inne postacie znane nam z pierwszej części trylogii. Są to jednak postacie drugoplanowe. 
Bardzo spodobało mi się to, że drugim głównym bohaterem jest Homer, staruszek, którego poznaliśmy w tomie drugim. To w jaki sposób autor połączył oba wątki z poprzednich tomów jest bardzo pomysłowe i przyciąga uwagę czytelnika. 
Oczywiście nie brakuje nowych postaci, które zostały świetnie wykreowane. 
Autor przez cały czas manipuluje emocjami czytelnika i jest to dużo bardziej widoczne niż w dwóch poprzednich częściach. 
W tomie pierwszym jesteśmy zmuszeni do refleksji na temat życia, ludzi i różnego rodzaju poglądów, a w drugim mieliśmy skupić się na szybkiej akcji, tutaj natomiast jest kompletnie inaczej. 
Przez całą powieść starasz się zrozumieć. Razem z głównym bohaterem próbujesz rozgryźć świat w którym się znajdujesz. Dochodzisz do wniosków i podczas czytania pojawia się wiele przemyśleń, ale za każdym razem to co wydawało się logiczne okazuje się błędną odpowiedzią. 
Fabuła składa się z kłamstw. Kłamstwo na kłamstwie przez które próbujemy przejść. Nie jest to jednak takie proste, a to co czeka nas na końcu, to istne masakra. 
Zakończenie jest niesamowite
Wyjaśnia się wiele aspektów i wątków poruszonych w poprzednich tomach. Jest brutalne, ale prawdziwe, przez co jeszcze bardziej w pewnym sensie frustrujące. 
Ten tom jest napisany odrobinę w inny sposób niż dwa poprzednie, ale to właśnie na końcu otrzymujemy wyjaśnienie dlaczego. 
Przez pewne postawy niektórych z bohaterów na samym końcu możemy przestać lubić lub nawet zacząć nimi gardzić. Ja mimo, to co zrobili bohaterowie, nie przestałam ich lubić chociaż przyznam, że bardzo mnie to zdenerwowało i w prawdziwym życiu na pewno nie chciałabym mieć takich znajomych. 
Trzeci tom czyli Metro 2035 to zdecydowanie mój ulubiony z całej trylogii. 
Pełen tajemnic, kłamstw i odrażających lub mrożących krew w żyłach wątków, a jednocześnie pouczający i w pewnym sensie mówiący o rzeczywistości i o naturze ludzi. 
Bez zastanowienie daje mu 5/5 gwiazdek


A wy? Czytaliście trylogię Dmitry'ego Glukovsky'ego? Podobało się wam zakończenie tak jak mnie czy może woleliście któryś z poprzednich tomów?